Rozmowy z wnuczkami

Dialogi z wnuczętami . Moje fotografie . Teksty i obrazy znanych twórców . Teksty edukacyjne . Kształtowanie poprawnych nawyków właściwego zachowania się a także własciwego odbioru podstawowych dóbr kultury .

Wpisy

  • niedziela, 26 maja 2013
    • Wojenne wspomnienia (2).

      Dzieje pewnego domu .
      Był rok 1969 lub 1970 . Czerwiec lub wrzesień bo dzień był upalny , słoneczny . Wracałam z pracy . Wysiadłam z autobusu na przystanku przed naszym domem i ze zdumieniem patrzyłam na tatę biegającego wokół domu za starszą , elegancką panią w kapeluszu i z aparatem fotograficznym na szyi . Bardziej jeszcze niż ten obrazek wprawiło mnie w zdumienie to wulgarne słowo zaczynające się od litery k... , które mój ojciec , człowiek łagodny i pogodny wykrzykiwał raz po raz . Pani salwowała się ucieczką do domu sąsiada a ojciec padł zemdlony na schody . Mama stała jak żona Lota nie mogąc zrobić kroku .
      Pobiegłam do telefonu . Najbliższy był w szkole prawie 2 km od nas . Ośrodek zdrowia- 7 km. Przybyły lekarz stwierdził u ojca zawał .
      Co się stało ? Teraz dopiero sprawę wyjaśniła mi mama . Przyszła do nas Niemka , która mieszkała w czasie wojny w naszym domu .( Moi rodzice mieszkali u ciotki na polanie leśnej Barania , gdzie dzielili pokój z inną rodziną z dziećmi , ale i tak byli szczęśliwi , że ominęło ich wysiedlenie). Mój ojciec od Niemki usłyszał zdanie wypowiedziane łamaną polszczyzną  takiej treści : - " Przyszłam zobaczyć jak tu dbacie o mój dom . Chcę go jeszcze sfotografować w środku ! "
      Do nowego domu z trudem przy pomocy rodziców wybudowanego przez tatę moi rodzice jako świeżo poślubione małżeństwo wprowadzili się rok przed wojną - w 1938 roku .
      Obok studni , która służyła nam , cioci i sąsiadce , w 1945 r. w kwietniu pochowani zostali dwaj Rosjanie , bo w naszym domu po ucieczce Niemców był rosyjski szpital . Po wojnie zostali ekshumowani i przewiezieni na cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej w Żywcu - Moszczanicy .
      Następne trzęsienie ziemi dom przeszedł w 1946 r. Funkcjonariusze UB dokończyli tego , czego nie zniszczyła jeszcze wojna . Wszystkie obrazki zostały pozbawione ram i zniszczone , okna i drzwi wyrwane z framugami , zerwane podłogi . Szczęściem nikt z wojennych mieszkańców domu nie pozostawił w nim broni .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 26 maja 2013 19:47
  • piątek, 24 maja 2013
    • Najukochańsza na świecie .

       

       

      Spotkanie z matką . Konstanty Ildefons Gałczyński .

      Ona mi pierwsza pokazała księżyc
      i pierwszy śnieg na świerkach,
      i pierwszy deszcz.

      Byłem wtedy mały jak muszelka,
      a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.

      Noc.

      Dopala się nafta w lampce.
      Lamentuje nad uchem komar.
      Może to ty, matko, na niebie
      jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

      Albo na jeziorze żaglem białym?
      Albo fala w brzegi pochyłe?
      Może twoje dłonie posypały
      mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

      A możeś jest południową godziną,
      mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
      Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach --
      od włosów. Czy to nie twoja?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      piątek, 24 maja 2013 19:06
  • wtorek, 21 maja 2013
    • U babci jest słodko...

      Kiedy tata basem huknie,
      kiedy mama cię ofuknie,
      kiedy patrzą na człowieka okiem złym -
      to do kogo człowiek stuka,
      gdzie azylu sobie szuka,
      to do kogo, to do kogo tak jak w dym?

      U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką.
      No, proszę, zjedz jeszcze ździebełko
      i głowa do góry!
      Odpędzę te chmury
      i niebo odkurzę miotełką.

      Nie ma jak babcia,
      jak babcię kocham -
      bez babci byłby kiepski los.
      Jak macie babcię,
      to się nie trapcie,
      bo wam nie spadnie z głowy włos!

      U babci jest słodko, świat pachnie szarlotką,
      a może chcesz placka spróbować?
      Popijasz herbatę
      i słońce nad światem
      już świeci jak złoty samowar.

      Wszystkie wnuki, nawet duże.
      nawet takie po maturze,
      nawet takie z długą brodą aż po pas,
      niech do babci lecą z kwiatkiem
      i zaniosą na dokładkę
      tę piosenkę, którą śpiewa każdy z nas.
      /Wanda Chotomska/

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 maja 2013 21:00
  • piątek, 03 maja 2013
  • piątek, 26 kwietnia 2013
    • Kanie : "Patataj"!

      Taka tablica wita nas przy wejściu do tego niezwykłego miejsca , gdzie kilkadziesiąt koni sprawia wielką  przyjemnośc kochającym kłusowac dzieciakom i dorosłym .

      Szkoła Jazdy Konnej państwa Jankowskich znajduje się w pięknej okolicy . Pola , las , rozległe widoki , plac zabaw i miejsca , gdzie oczekiwac można na jeźdźców  .

      Rzecz dziwna : spotykam tu jeżdżące konno dziewczyny i kobiety . Wśród chłopców brak amatorów tego sportu ?

      A szkoda . Spójrzcie sami :

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      piątek, 26 kwietnia 2013 08:26
  • sobota, 06 kwietnia 2013
  • niedziela, 24 marca 2013
    • Docent .

      Kazimiera Pajestka : "Docent"

      Nagie drzewa kołysze kwietniowy ciepły wiatr .

      Docent leniwie przeciąga się na balkonie w ciepłych promieniach słońca . Mruży oczy , rusza wąsikami , liże lśniące futerko .

      Sprężył się , skoczył z barierki na młodą zieleń trawki , stąd błyskawicznie wspiął się na drzewo .

      Ale wróbel nie taki głupi aby na niego czekać .

      Zawstydzony psotnik niechętnie , wolno schodzi po nieudanym kocim polowaniu .

      Docenta dostał Matusz od Gosi , koleżanki z klasy w liceum .

      W życiu nie widziałam tak mądrego kota !

      Był zawsze czyściutki w każdym znaczeniu tego słowa . Zamknięte na klamkę drzwi nie stanowiły dla niego żadnego problemu ! Otwierał je kiedy tylko chciał .

      Sąsiad opowiada o swoim kocie to samo .

      Chociaż tyle po nim pozostało .  

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 marca 2013 22:11
  • poniedziałek, 18 marca 2013
    • Kamyczki Demostenesa .

      - Babciu a dlaczego Jacek mówi tak wolno i powtarza niektóre wyrazy ?

      - To nic . Dużo dzieci z tego wyrasta . Tylko musi pokonac swoją nieśmiałośc . A koledzy muszą mu w tym pomóc .

      - Jak ?

      - Trzeba wysłuchac tego , co ma do powiedzenia , chociaż trwa to trochę dłużej niż u innych . I nie popędzac go . I nie przypominac mu o tym .

      - A on ładnie śpiewa . I podczas śpiewania wcale się nie zacina .

      - Demostenes , najwybitniejszy mówca wszech czasów żył w starożytnej Grecji - zaczęła babcia swoje opowiadanie :

      - W dzieciństwie też się zacinał . Kiedy koledzy śmiali się z niego , szedł na brzeg morza , wkładał do ust kamyki i wygłaszał mowy broniące biednych . Kamyki raniły mu usta , ale on wytrwale cwiczył swoją wymowę .

      - To Jacek też tak powinien ?

      - Nie , dziś są inne sposoby pomagania dzieciom w poprawnej wymowie .

      - Wiem -  przerwała wnuczka . To logopeda pomaga .

      - Masz rację , ale najbardziej pomocna jest nasza akceptacja .

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 marca 2013 09:04
  • niedziela, 17 marca 2013
    • Niebieskie migdały .

      Babci bardzo podobało się opowiadanie Wiktorii o Marcelariusie , które wydrukowano jej nawet w gazetce szkolnej . Babcia pochwaliła wnuczkę i wyraziła nadzieję ,  że doczeka się swojej pisarki .

      - Babciu , mam inne plany . Nie zdradzę ci jakie , by nie zapeszac .

      - Chyba wiem jakie - domyśliła się babcia .

      - Aby je spełnic , trzeba się uczyc .

      A przede wszystkim nie myślec na lekcjach o niebieskich migdałach .

      - Znam Twoje przykazania od dawna - westchnęła ciężko wnuczka .

      Uśmiech nie znikał z twarzy babci . Doskonale wie o tym , co  wnuczęta określają słowem "gderanie".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 marca 2013 10:39
  • sobota, 16 marca 2013
    • Matura

      Kazimiera Pajestka . Matura

      - Mamo ! - rozległo się wołanie Ani , która przed chwilą wyszła z domu .

      Wybiegła na balkon i spojrzała na swoją najmłodszą latorośl , która stała ubrana w czarny kostiumik i buty na obcasach . Wyglądała bardzo dorośle .

      - Mamo ! Nie umiem chodzić na obcasach . Mogę zdjąć z nóg te buty ?  Pójdę boso , co ? 

      Mama popukała wymownie palcem w czoło i wróciła do pokoju .

      -Chciała mnie rozśmieszyć , czy zdenerwować ? - podzieliła się uwagą z ojcem czytającym " Gazetę Wyborczą" . 

      A co ? - ten nieprzytomnie zapytał łykając poranną kawę z mlekiem . Po chwili dodał:

      - Nie martw się o nią . Uczy się to maturę zda . 

      Nie martwiła się wcale.

      To była już piąta w jej życiu matura : jej i jej dzieci .

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      sobota, 16 marca 2013 22:43
  • środa, 13 marca 2013
    • Telefoniczne rozmowy .

      - Babciu , otrzymałam szóstkę za wygłaszanie na lekcji utworu z pamięci - Wiktoria wykrzyczała w słuchawkę , aż babcia chwyciła się za bolące od słuchania ucho .

      - Cieszę się ogromnie . Wyrecytuj mi go . Słucham .

      Przez telefon recytacja brzmi niezwykle emocjonalnie i poprawnie . Babcia myślała , że to jakaś aktorka mówi a nie jej ukochana wnusia .

      (To cała Wiktoryjka , która potrafi wzruszac się do łez . Najlepiej wygłasza teksty o zwierzętach , które niezwykle kocha . Kiedy była mniejsza , dziadek po każdym jej przyjeździe chodził z nią do sąsiadki oglądac cielątka , owieczki i kózki ).

      Innym razem oznajmia przez telefon :

      - Nie chodziłam jak wiesz do szkoły cały tydzień i nie rozumiem nic gramatyki . Pouczysz mnie wieczorem przez skype ?

      Po 19 wieczorem łączy się dopiero z babcią  .

      - Dlaczego jesteś w łóżku rodziców ?

      - Bo tu mi wygodnie .

      - Dlaczego tak późno łączysz się ze mną ?

      - Wcześniej nie miałam czasu .

      - To co robiłaś ?

      - Uczyłam się angielskiego i przyrody .

      - Mam zeszyt i długopis . Jakie zdanie rozbieramy ?

      Po dwóch zdaniach jest już mocno śpiąca . Babcia  rezygnuje z dalszej nauki i umawia się na jutro .

      Czy program , który realizuje szkoła podstawowa nie jest zbyt obszerny ?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      środa, 13 marca 2013 10:23
  • wtorek, 12 marca 2013
    • Pech .

      - Popatrz , tu coś napisane ! wołał Heniek ciągnąc saneczki , na których wrzucone miał kilka tornistrów .

      Tadek , popatrz !

      Jadzia najlepsza uczennica w klasie przeczytała : - To był pech ! Stalin zdechł !

      Ty ! Ten dziadek z książki do polskiego ? - zapytał Tadek .

      - Tak . Ten ,  z wąsami , który na kolanach trzyma dziewczynkę z czerwonymi kokardami !

      - Powiemy pani !

      Kiedy wykrzyczeli ulubionej pani słowa przeczytane przez nich   a napisane  kijkiem od nart na skraju drogi przez turystów lub kogoś miejscowego , pani zbladła i rzuciła się do drzwi , ale wnet  wróciła do klasy .

      Zabroniła stanowczo wymawiania odczytanych na śniegu dwóch króciutkich zdań .

      kaziapajestka

      WIKIPEDIA : JÓZEF STALIN

      ŚLADAMI ZBRODNI

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 marca 2013 14:03
  • poniedziałek, 11 marca 2013
    • Marek .

      Po wieczerzy wigilijnej rozlegają się kolędy z kuchni . To Marysia z najstarszą córką Jasią śpiewają wraz z Golcami z laptopa , którego Marysia używa tu często wyszukując ciekawych , prostych , łatwych i szybkich do przyrządzenia przepisów . A teraz zapełniają zmywarkę kilka razy tylko do roku używanym pięknym porcelanowym serwisem ze złotymi wzorkami i paseczkami . Dobrze , że nie można wkładac go do mikrofali , bo już by go nie było . A to prezent ślubny od chrzestnej Marysi . Piękna , cenna pamiątka .

        Marek tymczasem bierze do kieszeni opłatek , do drugiej wkłada  wiśniową nalewkę z barku . Wymyka się , by złożyc życzenia mieszkającej zaledwie kilometr od nich mamie . Po drodze po trochę opróżnia  butelkę .

      - Mama i tak nie będzie chciała się poczęstowac - rozgrzesza się Marek .

      Puka , dzwoni . Nic . Teraz dopiero zauważa , że w domu jest ciemno .

      - Śpi , czy co ?

      Zgarnął śnieg z ławeczki w ogrodzie mamy , usiadł , bo poczuł się źle . Poczekam na chwilę , potem będę dalej dzwonił do drzwi .

      Marysia z córkami Jasią i Zosią szukają taty po domu . Były na pasterce . Marysia myślała , że Marek już dawno śpi .

      - Gdzie on może byc ? Przecież nie jest u mamy , bo ona wyjechała na święta do Franka .

      - Może mąż o tym nie wiedział ? Albo zapomniał ?- zastanawia się . Wreszcie ubiera się i wybiega na mróz . Biegnie coraz szybciej , tknięta niedobrym przeczuciem .

      - O Matko Najświętsza - Marysia wybucha płaczem - Marek nie żyje !

      kaziapajestka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 marca 2013 19:07
    • Niebieski ptak.

      "Ktokolwiek zajdzie w dom polski w święty , wigilijny wieczór zajmie to miejsce i będzie przyjęty jak brat ".../ Zofia Kossak/.

      Wieczorem w noc wigilijną rozległo się pukanie do drzwi .

      - To pies drapie po drzwiach .

      Rozlega się jednak dzwonek .

      Wszyscy już zgromadzeni przy pięknie nakrytym stole , z wolnym miejscem - a jakże .
       A właściwie z dwoma , bo Marysia wnosi jeszcze wazę z dymiącą zupą .
      Najmłodsza latorośl Zosia trzyma otwarte  Piśmo św . i po cichu czyta fragment , który zaraz wszyscy usłyszą .

      Jeszcze jeden dzwonek . I następny .

      Kto to może byc ?

       Marysia  z klatki schodowej jeszcze przed otwarciem drzwi zadaje pytanie :

      - Kto tam ?

      - To ja  - rozlega się sepleniąca z nadmiaru wypitego jak zwykle wina owocowego odpowiedź .

      - Nie wpuszczę Cię , bo jesteś pijany . Przyjdź jutro , jak będziesz trzeźwy .

       

      PYTANIA :

      1. Czy właściwie postąpiła mama Marysia ?

      2. Jak postąpiłabyś ?

      3. Jak oceniam "gościa" ?

      kaziapajestka

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 marca 2013 19:04
    • Wojenne wspomnienia (1) .

      Opowiadanie babci Hani .

      W słoneczne , letnie przedpołudnie 1943 lub 44 roku siedziałam na stołeczku przed domem i kończyłam obieranie ziemniaków na obiad .  Nie lubiłam obierania , choć często musiałam to robić , w dodatku dużo , bo rodzina nasza była liczna .

      Kiedy ostatni ziemniak wylądował z pluskiem w cebrzyku , odetchnęłam z ulgą .

      Pod górkę , na której w sporym sadzie stał nasz dom , wjeżdżał samochód . Wstałam , bo na naszej błotnistej dróżce był to widok niezwykły  . Pobiegłam z przerażeniem powiedzieć mamie , że zbliżają się żołnierze niemieccy , których w moim dziesięcioletnim życiu widziałam już kilka razy i wiedziałam , że ich wizyta nie wróży nic dobrego .

      Obcym , germańskim językiem w rozkazującym tonie zwrócił się do mamusi . Potem o coś ją pytał , chyba o tatę lub starszego brata a może o obu . Pchnął matkę tak mocno , aż się zatoczyła i uderzyła głową o framugę drzwi . Z rozciętej brwi kapały krople krwi do mojego wiaderka i zabarwiły ziemniaki na czerwono .

      Wychodząc kopnął mój cebrzyk i ze złością zdeptał wyrzucone z niego ziemniaki . Obrane przeze mnie przed chwilą ziemniaki były niezdatne do użytku .

      Z płaczem zabrałam się znów do znienawidzonego obierania .

      Tak zapamiętałam hitlerowskich żołnierzy . Mój starszy brat miał gorsze wspomnienia . On walczył w partyzantce i był ciężko ranny od kuli z niemieckiego karabinu . Dobrze , że przeżył wojnę , bo wielu jego kolegów z lasu zginęło . 

      kaziapajestka

      WIKIPEDIA : ADOLF HITLER  ,  II WOJNA ŚWIATOWA

      1 września 1939 r.

      II WOJNA ŚWIATOWA

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 marca 2013 18:53
  • niedziela, 10 marca 2013
    • Patron od rzeczy zagubionych .

      Od godziny piątej rano szukałam dowodu osobistego . Wczoraj szukałam małego czarnego kotka - bohatera serii moich fotografii .

      Nie lubię szukać . Byłam niesłychanie zdenerwowana i zmęczona . O godzinie dziesiątej usiadłam resztką sił w fotelu . Obie straty bardzo mnie dotknęły .

      - Co powie Maja gdy za kilka dni wróci , że nie upilnowałam jej Keszy ! Czy wystarczy do moich pilnych załatwień tylko mój paszport ?

      Takie i inne myśli galopowały w mojej głowie gdy oczy spoczęły na małej ulubionej ikonce mojej mamy kupionej przez Monikę w Londynie .  Tylko modlitwa może mi pomóc ! Jest przecież patron od zaginionych rzeczy ! ŚWIĘTY ANTONI Z PADWY ! To mój ulubiony święty . Jeszcze nie skończyłam modlitwy , gdy rozległ się dzwonek do drzwi . Pobiegłam otworzyć żegnając się po drodze . W drzwiach stała Ania z kotkiem na ręce .

      - Nie masz czasem mojego dowodu osobistego ?

      - Mam . Przecież mówiłam ci rano , że jest mi potrzebny i zabieram go .

      kaziapajestka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 marca 2013 20:30
    • Wiosenna opowieśc

      Kilkanaście lat temu wiosną , kiedy cała przyroda stroiła się w świeżutką zieleń i biel leżałam w szpitalu położonym na wzgórzu , w lesie , w przepięknej okolicy . Ciśnienie unormowano mi do przyzwoitego poziomu , tak , że często , gdy nie miałam akurat badań wychodziłam jak inni na pobliskie spacerki , rozkoszując się pięknem okolicy i cieplutkim wiosennym powiewem wietrzyka . W pokoju ze mną leżała  chora , nie pamietam na co kobieta , w wieku około siedemdziesięciu lat . Nocą często płakała , wzdychała . Mało wychodziła z pokoju .

      Przyszła do mnie kiedy siedziałam na ławeczce przed szpitalem . - Jest pani mądrą kobietą - zaczęła ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i dodała potęgując jeszcze moje odczucie :- Musi mi pani pomóc . - Ale nie wiem czy potrafię . Nie wiem też o co chodzi . -powiedziałam .

      Tu zaczęła się opowieść impulsywna , przerywana chwilami milczenia , w której retrospekcje przeplatały się z opowieściami o dniu dzisiejszym , o jej obawach , o wątpliwościach i uczuciach . Siedziałam , milcząc zaciekawiona opowieścią o jej życiu . Urodziła się na Białorusi . Wychowana została w wierze prawosławnej . Losy rzuciły ją do Niemiec , gdzie na robotach poznała Polaka . Wzięli ślub , wrócili do Polski . Tu chodziła do polskiego kościoła katolickiego . Tak przywykła do tego kościoła , ze gdy dość wcześnie zmarł jej mąż , poszła do spowiedzi , do komunii św . Kiedy później zmarła jej siostra pojechała na jej pogrzeb uczestnicząc czynnie w cerkiewnych uroczystościach . Po powrocie znów chodziła do kościoła ale bała się chodzić do spowiedzi chociaż tego ogromnie pragnęła . Teraz nie wie co zrobić . Zawsze ciężko pracowała zarabiając na życie sprzątaniem i myśli , że chyba sobie uczciwym życiem zasłużyła na niebo . Nigdy nikogo nie prosiła o pomoc a teraz mnie prosi . Musiałam przeciąć ten węzeł gordyjski .

      Rano poszłyśmy razem do szpitalnej kapliczki . Poszłam do spowiedzi a potem powiedziałam jej aby poszła i ona . Niech księdzu wszystko opowie tak jak opowiedziała mnie . Ksiądz zadecyduje co zrobić . Czekałam na nią . Spowiedź trwała długo ale gdy rozpromieniona odchodziła od konfesjonału jej szczęśliwy uśmiech powiedział mi wszystko . Była szczęśliwsza niż wiosna . A ja z nią .

      kaziapajestka

      Kościoły katolickie na Białorusi - link

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 marca 2013 20:08
  • niedziela, 03 marca 2013
    • Słowo o Wielkanocy .

      "Wielkanoc jest pamiątką męki i zmartwychwstania Chrystusa.

      Na całość świąt składaja się: Niedziela Palmowa - rozpoczynająca uroczystości Wielkiego Tygodnia, Triduum Paschalne obejmujące Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę oraz Niedziela Zmartwychwstania.  Wielkanoc  poprzedza Wielki Post  trwający 40 dni  , rozpoczynający się Środą Popielcową". 

      Święta Wielkanocne symbolizuje baranek uosabia on zwycięstwo Chrystusa, który jak ofiarny baranek oddał swoje życie za ludzi , by następnie zmartwychwstać i odnieść zwycięstwo nad grzechem, złem i śmiercią .

       Symbolem Świąt Wielkanocnych są również jajka .

      Jajkami obdarowano się w najstarsze i największe święto chrześcijańskie nazywane kiedyś Paschą . Pierwsze wzmianki na temat tych świąt i obchodów Wielkanocy pochodzą z przełomu II i III wieku . Wielkanoc , święta obchodzone na cześć zmartwychwstania Chrystusa , jest również symbolem odrodzonego życia , wielkiej nadziei oraz obietnicy NIEŚMIERTELNOŚCI .

      JAJKA FEBERGE - obrazy

      Twórcą najpiękniejszych i najdroższych jajek świata był złotnik cara Rosji Mikołaja II Francuz   Carl Faberge . Wykonywał on jajka z emalii , złota , srebra , rubinów , szafirów , pereł i innych szlachetnych kamieni . Najsłynniejsze jajka oprócz swej niezwykłej urody , zachwycały ukrytymi w środku niespodziankami . Do najznakomitszych należały ; minikopia pałacu carskiego , złota kareta koronacyjna i portrety rodziny królewskiej w ozdobnych ramkach . Pisanki malował dla Ludwika XV Francois Boucher , jednak największym konkurentem Faberge został Louis Cartier .

      fot. z intern.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 marca 2013 09:17
  • niedziela, 10 lutego 2013
  • poniedziałek, 04 lutego 2013
    • Wiem - nie wiem .

      - "Wiem , że nic nie wiem" - powiedział Sokrates (469-399 p. n. e.) , chociaż opanował prawie całą dostępną mu wiedzę  .

      Pewien młody człowiek dodał :

      - Ale wiem , że chcę wiedzieć , dlatego poszukuję" . (Mateusz ).

      - "Aby nie powiedziano o mnie :

      - Nie wie , że nie wie" - dodał jego starszy brat . (Marcin ) .

       

      W 1 os. l.poj. czasowników piszemy  zazwyczaj -ę .

      np. stoję , piszę , rysuję ,


      Oprócz poniższych wyjątków :

      Błędnie pisac nie śmiem , bo już wiem , umiem , rozumiem .

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      2009sara46
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 lutego 2013 12:05
  • sobota, 02 lutego 2013
  • poniedziałek, 28 stycznia 2013
  • piątek, 18 stycznia 2013
  • wtorek, 15 stycznia 2013
  • poniedziałek, 12 listopada 2012

Wyszukiwarka

Zakładki

Kanał informacyjny