Dialogi z wnuczętami . Moje fotografie . Teksty i obrazy znanych twórców . Teksty edukacyjne . Kształtowanie poprawnych nawyków właściwego zachowania się a także własciwego odbioru podstawowych dóbr kultury .

MINI OPOWIADANIA

środa, 08 marca 2017

 

 Na Dzień Kobiet prawdziwa wersja Księgi Rodzaju:

Pewnego dnia w Ogrodzie Eden Ewa powiedziała do Boga:
- Panie, mam problem.
- Jakiż to problem Ewo? - odezwał się Pan Bóg.
- Wiem, że stworzyłeś mnie w swej mądrości - odparła - dałeś mi ten cudowny ogród, pełen wspaniałych roślin i zwierząt, tego śmiesznego węza...ale ja.....po prostu nie jestem szczęśliwa.
- Dlaczego, Ewo?
- O, Panie - żaliła się dalej - czuję się tu taka samotna i już mam po dziurki w nosie tych wstrętnych jabłek. Przejadły mi się, w ogóle niedobrze mi, kiedy na nie patrzę... Czegoś mi brakuje...
- Cóż, droga Ewo, w tej sytuacji widzę tylko jedno rozwiązanie: Stworzę dla ciebie mężczyznę!
- Mężczyznę? A cóż to takiego jest, Panie? - zapytała zaciekawiona.
- Aaa...to takie ociężałe umysłowo stworzenie z wieloma wadami.
Będzie oszukiwał, będzie okrutny i w ogóle da ci ostro w kość.
Ale za to będzie większy i silniejszy od ciebie, będzie lubił polować i zabijać. Będzie trochę tępy i nieokrzesany, egoistyczny...ale...jeżeli będziesz się od niego tego domagać, to zaspokoi twoje fizyczne potrzeby. Niestety będzie dziecinny, z lubością będzie się oddawał tak głupawym czynnościom jak kopanie piłki, picie piwa, zmienianie kanałów w telewizorze. Nie będzie zbyt bystry, będzie potrzebował twojej rady i opieki, bo bez ciebie by nie przetrwał...
- To brzmi wspaniale, Panie! - ucieszyła się Ewa - ale gdzie tkwi kruczek?
- Możesz go dostać pod jednym warunkiem...
- Jakim?
- Otóż on będzie dumny i arogancki, narcystyczny, więc...będziesz musiała mu pozwolić wierzyć, że został stworzony jako pierwszy...

To będzie nasz mały sekret. No wiesz...tak między nami kobietami...,

niedziela, 26 maja 2013

Dzieje pewnego domu .
Był rok 1969 lub 1970 . Czerwiec lub wrzesień bo dzień był upalny , słoneczny . Wracałam z pracy . Wysiadłam z autobusu na przystanku przed naszym domem i ze zdumieniem patrzyłam na tatę biegającego wokół domu za starszą , elegancką panią w kapeluszu i z aparatem fotograficznym na szyi . Bardziej jeszcze niż ten obrazek wprawiło mnie w zdumienie to wulgarne słowo zaczynające się od litery k... , które mój ojciec , człowiek łagodny i pogodny wykrzykiwał raz po raz . Pani salwowała się ucieczką do domu sąsiada a ojciec padł zemdlony na schody . Mama stała jak żona Lota nie mogąc zrobić kroku .
Pobiegłam do telefonu . Najbliższy był w szkole prawie 2 km od nas . Ośrodek zdrowia- 7 km. Przybyły lekarz stwierdził u ojca zawał .
Co się stało ? Teraz dopiero sprawę wyjaśniła mi mama . Przyszła do nas Niemka , która mieszkała w czasie wojny w naszym domu .( Moi rodzice mieszkali u ciotki na polanie leśnej Barania , gdzie dzielili pokój z inną rodziną z dziećmi , ale i tak byli szczęśliwi , że ominęło ich wysiedlenie). Mój ojciec od Niemki usłyszał zdanie wypowiedziane łamaną polszczyzną  takiej treści : - " Przyszłam zobaczyć jak tu dbacie o mój dom . Chcę go jeszcze sfotografować w środku ! "
Do nowego domu z trudem przy pomocy rodziców wybudowanego przez tatę moi rodzice jako świeżo poślubione małżeństwo wprowadzili się rok przed wojną - w 1938 roku .
Obok studni , która służyła nam , cioci i sąsiadce , w 1945 r. w kwietniu pochowani zostali dwaj Rosjanie , bo w naszym domu po ucieczce Niemców był rosyjski szpital . Po wojnie zostali ekshumowani i przewiezieni na cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej w Żywcu - Moszczanicy .
Następne trzęsienie ziemi dom przeszedł w 1946 r. Funkcjonariusze UB dokończyli tego , czego nie zniszczyła jeszcze wojna . Wszystkie obrazki zostały pozbawione ram i zniszczone , okna i drzwi wyrwane z framugami , zerwane podłogi . Szczęściem nikt z wojennych mieszkańców domu nie pozostawił w nim broni .

niedziela, 24 marca 2013

Kazimiera Pajestka : "Docent"

Nagie drzewa kołysze kwietniowy ciepły wiatr .

Docent leniwie przeciąga się na balkonie w ciepłych promieniach słońca . Mruży oczy , rusza wąsikami , liże lśniące futerko .

Sprężył się , skoczył z barierki na młodą zieleń trawki , stąd błyskawicznie wspiął się na drzewo .

Ale wróbel nie taki głupi aby na niego czekać .

Zawstydzony psotnik niechętnie , wolno schodzi po nieudanym kocim polowaniu .

Docenta dostał Matusz od Gosi , koleżanki z klasy w liceum .

W życiu nie widziałam tak mądrego kota !

Był zawsze czyściutki w każdym znaczeniu tego słowa . Zamknięte na klamkę drzwi nie stanowiły dla niego żadnego problemu ! Otwierał je kiedy tylko chciał .

Sąsiad opowiada o swoim kocie to samo .

Chociaż tyle po nim pozostało .  

sobota, 16 marca 2013

Kazimiera Pajestka . Matura

- Mamo ! - rozległo się wołanie Ani , która przed chwilą wyszła z domu .

Wybiegła na balkon i spojrzała na swoją najmłodszą latorośl , która stała ubrana w czarny kostiumik i buty na obcasach . Wyglądała bardzo dorośle .

- Mamo ! Nie umiem chodzić na obcasach . Mogę zdjąć z nóg te buty ?  Pójdę boso , co ? 

Mama popukała wymownie palcem w czoło i wróciła do pokoju .

-Chciała mnie rozśmieszyć , czy zdenerwować ? - podzieliła się uwagą z ojcem czytającym " Gazetę Wyborczą" . 

A co ? - ten nieprzytomnie zapytał łykając poranną kawę z mlekiem . Po chwili dodał:

- Nie martw się o nią . Uczy się to maturę zda . 

Nie martwiła się wcale.

To była już piąta w jej życiu matura : jej i jej dzieci .



wtorek, 12 marca 2013

- Popatrz , tu coś napisane ! wołał Heniek ciągnąc saneczki , na których wrzucone miał kilka tornistrów .

Tadek , popatrz !

Jadzia najlepsza uczennica w klasie przeczytała : - To był pech ! Stalin zdechł !

Ty ! Ten dziadek z książki do polskiego ? - zapytał Tadek .

- Tak . Ten ,  z wąsami , który na kolanach trzyma dziewczynkę z czerwonymi kokardami !

- Powiemy pani !

Kiedy wykrzyczeli ulubionej pani słowa przeczytane przez nich   a napisane  kijkiem od nart na skraju drogi przez turystów lub kogoś miejscowego , pani zbladła i rzuciła się do drzwi , ale wnet  wróciła do klasy .

Zabroniła stanowczo wymawiania odczytanych na śniegu dwóch króciutkich zdań .

kaziapajestka

WIKIPEDIA : JÓZEF STALIN

ŚLADAMI ZBRODNI

poniedziałek, 11 marca 2013

Po wieczerzy wigilijnej rozlegają się kolędy z kuchni . To Marysia z najstarszą córką Jasią śpiewają wraz z Golcami z laptopa , którego Marysia używa tu często wyszukując ciekawych , prostych , łatwych i szybkich do przyrządzenia przepisów . A teraz zapełniają zmywarkę kilka razy tylko do roku używanym pięknym porcelanowym serwisem ze złotymi wzorkami i paseczkami . Dobrze , że nie można wkładac go do mikrofali , bo już by go nie było . A to prezent ślubny od chrzestnej Marysi . Piękna , cenna pamiątka .

  Marek tymczasem bierze do kieszeni opłatek , do drugiej wkłada  wiśniową nalewkę z barku . Wymyka się , by złożyc życzenia mieszkającej zaledwie kilometr od nich mamie . Po drodze po trochę opróżnia  butelkę .

- Mama i tak nie będzie chciała się poczęstowac - rozgrzesza się Marek .

Puka , dzwoni . Nic . Teraz dopiero zauważa , że w domu jest ciemno .

- Śpi , czy co ?

Zgarnął śnieg z ławeczki w ogrodzie mamy , usiadł , bo poczuł się źle . Poczekam na chwilę , potem będę dalej dzwonił do drzwi .

Marysia z córkami Jasią i Zosią szukają taty po domu . Były na pasterce . Marysia myślała , że Marek już dawno śpi .

- Gdzie on może byc ? Przecież nie jest u mamy , bo ona wyjechała na święta do Franka .

- Może mąż o tym nie wiedział ? Albo zapomniał ?- zastanawia się . Wreszcie ubiera się i wybiega na mróz . Biegnie coraz szybciej , tknięta niedobrym przeczuciem .

- O Matko Najświętsza - Marysia wybucha płaczem - Marek nie żyje !

kaziapajestka

"Ktokolwiek zajdzie w dom polski w święty , wigilijny wieczór zajmie to miejsce i będzie przyjęty jak brat ".../ Zofia Kossak/.

Wieczorem w noc wigilijną rozległo się pukanie do drzwi .

- To pies drapie po drzwiach .

Rozlega się jednak dzwonek .

Wszyscy już zgromadzeni przy pięknie nakrytym stole , z wolnym miejscem - a jakże .
 A właściwie z dwoma , bo Marysia wnosi jeszcze wazę z dymiącą zupą .
Najmłodsza latorośl Zosia trzyma otwarte  Piśmo św . i po cichu czyta fragment , który zaraz wszyscy usłyszą .

Jeszcze jeden dzwonek . I następny .

Kto to może byc ?

 Marysia  z klatki schodowej jeszcze przed otwarciem drzwi zadaje pytanie :

- Kto tam ?

- To ja  - rozlega się sepleniąca z nadmiaru wypitego jak zwykle wina owocowego odpowiedź .

- Nie wpuszczę Cię , bo jesteś pijany . Przyjdź jutro , jak będziesz trzeźwy .

 

PYTANIA :

1. Czy właściwie postąpiła mama Marysia ?

2. Jak postąpiłabyś ?

3. Jak oceniam "gościa" ?

kaziapajestka



Opowiadanie babci Hani .

W słoneczne , letnie przedpołudnie 1943 lub 44 roku siedziałam na stołeczku przed domem i kończyłam obieranie ziemniaków na obiad .  Nie lubiłam obierania , choć często musiałam to robić , w dodatku dużo , bo rodzina nasza była liczna .

Kiedy ostatni ziemniak wylądował z pluskiem w cebrzyku , odetchnęłam z ulgą .

Pod górkę , na której w sporym sadzie stał nasz dom , wjeżdżał samochód . Wstałam , bo na naszej błotnistej dróżce był to widok niezwykły  . Pobiegłam z przerażeniem powiedzieć mamie , że zbliżają się żołnierze niemieccy , których w moim dziesięcioletnim życiu widziałam już kilka razy i wiedziałam , że ich wizyta nie wróży nic dobrego .

Obcym , germańskim językiem w rozkazującym tonie zwrócił się do mamusi . Potem o coś ją pytał , chyba o tatę lub starszego brata a może o obu . Pchnął matkę tak mocno , aż się zatoczyła i uderzyła głową o framugę drzwi . Z rozciętej brwi kapały krople krwi do mojego wiaderka i zabarwiły ziemniaki na czerwono .

Wychodząc kopnął mój cebrzyk i ze złością zdeptał wyrzucone z niego ziemniaki . Obrane przeze mnie przed chwilą ziemniaki były niezdatne do użytku .

Z płaczem zabrałam się znów do znienawidzonego obierania .

Tak zapamiętałam hitlerowskich żołnierzy . Mój starszy brat miał gorsze wspomnienia . On walczył w partyzantce i był ciężko ranny od kuli z niemieckiego karabinu . Dobrze , że przeżył wojnę , bo wielu jego kolegów z lasu zginęło . 

kaziapajestka

WIKIPEDIA : ADOLF HITLER  ,  II WOJNA ŚWIATOWA

1 września 1939 r.

II WOJNA ŚWIATOWA



niedziela, 10 marca 2013

Od godziny piątej rano szukałam dowodu osobistego . Wczoraj szukałam małego czarnego kotka - bohatera serii moich fotografii .

Nie lubię szukać . Byłam niesłychanie zdenerwowana i zmęczona . O godzinie dziesiątej usiadłam resztką sił w fotelu . Obie straty bardzo mnie dotknęły .

- Co powie Maja gdy za kilka dni wróci , że nie upilnowałam jej Keszy ! Czy wystarczy do moich pilnych załatwień tylko mój paszport ?

Takie i inne myśli galopowały w mojej głowie gdy oczy spoczęły na małej ulubionej ikonce mojej mamy kupionej przez Monikę w Londynie .  Tylko modlitwa może mi pomóc ! Jest przecież patron od zaginionych rzeczy ! ŚWIĘTY ANTONI Z PADWY ! To mój ulubiony święty . Jeszcze nie skończyłam modlitwy , gdy rozległ się dzwonek do drzwi . Pobiegłam otworzyć żegnając się po drodze . W drzwiach stała Ania z kotkiem na ręce .

- Nie masz czasem mojego dowodu osobistego ?

- Mam . Przecież mówiłam ci rano , że jest mi potrzebny i zabieram go .

kaziapajestka

Kilkanaście lat temu wiosną , kiedy cała przyroda stroiła się w świeżutką zieleń i biel leżałam w szpitalu położonym na wzgórzu , w lesie , w przepięknej okolicy . Ciśnienie unormowano mi do przyzwoitego poziomu , tak , że często , gdy nie miałam akurat badań wychodziłam jak inni na pobliskie spacerki , rozkoszując się pięknem okolicy i cieplutkim wiosennym powiewem wietrzyka . W pokoju ze mną leżała  chora , nie pamietam na co kobieta , w wieku około siedemdziesięciu lat . Nocą często płakała , wzdychała . Mało wychodziła z pokoju .

Przyszła do mnie kiedy siedziałam na ławeczce przed szpitalem . - Jest pani mądrą kobietą - zaczęła ku mojemu wielkiemu zdziwieniu i dodała potęgując jeszcze moje odczucie :- Musi mi pani pomóc . - Ale nie wiem czy potrafię . Nie wiem też o co chodzi . -powiedziałam .

Tu zaczęła się opowieść impulsywna , przerywana chwilami milczenia , w której retrospekcje przeplatały się z opowieściami o dniu dzisiejszym , o jej obawach , o wątpliwościach i uczuciach . Siedziałam , milcząc zaciekawiona opowieścią o jej życiu . Urodziła się na Białorusi . Wychowana została w wierze prawosławnej . Losy rzuciły ją do Niemiec , gdzie na robotach poznała Polaka . Wzięli ślub , wrócili do Polski . Tu chodziła do polskiego kościoła katolickiego . Tak przywykła do tego kościoła , ze gdy dość wcześnie zmarł jej mąż , poszła do spowiedzi , do komunii św . Kiedy później zmarła jej siostra pojechała na jej pogrzeb uczestnicząc czynnie w cerkiewnych uroczystościach . Po powrocie znów chodziła do kościoła ale bała się chodzić do spowiedzi chociaż tego ogromnie pragnęła . Teraz nie wie co zrobić . Zawsze ciężko pracowała zarabiając na życie sprzątaniem i myśli , że chyba sobie uczciwym życiem zasłużyła na niebo . Nigdy nikogo nie prosiła o pomoc a teraz mnie prosi . Musiałam przeciąć ten węzeł gordyjski .

Rano poszłyśmy razem do szpitalnej kapliczki . Poszłam do spowiedzi a potem powiedziałam jej aby poszła i ona . Niech księdzu wszystko opowie tak jak opowiedziała mnie . Ksiądz zadecyduje co zrobić . Czekałam na nią . Spowiedź trwała długo ale gdy rozpromieniona odchodziła od konfesjonału jej szczęśliwy uśmiech powiedział mi wszystko . Była szczęśliwsza niż wiosna . A ja z nią .

kaziapajestka

Kościoły katolickie na Białorusi - link

Zakładki:
DIALOGI K@ZI Z WNUCZKAMI :
1. O AUTORZE .
BABCI OPOWIASTKI
BAJKI
DLA RODZICÓW , BABĆ I DZIADKÓW
FRAGMENTY PROZY
GALERIA K@ZI
GDZIEŚ W POLSCE
GORĄCO POLECAM:
MOJE FILMIKI
OBRAZY I RZEŹBY
TEKSTY EDUKACYJNE
WIERSZE
Wykorzystywanie tekstów i zdjęć dostępnych na blogu możliwe jest tylko za pisemną zgodą autora (Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83)
Ż INNE MOJE BLOGI DLA DZIECI :